środa, 18 grudnia 2013

Spacer z Baksem

Cześć,

Byłam dziś z Baksem na spacerze, przez ostatnie 2 dni, chodziła z nim mama, ponieważ jestem chora. Dziś mi już troszkę lepiej, ale 'kokosów' nie ma:(. Wróćmy do spaceru;p
  
Z domu wyszliśmy około 13:00 bo była wtedy największa temperatura choć nadal bylo bardzo zimno.Ale nie ma się co dziwić bo to taka pora roku. Szkoda,że nie ma śniegu.
  
Wzięłam dziś Baksa na automatyczną smycz, po to aby mógł sobie dalej pochodzić. Wyszliśmy przed dom, Baksio zaczął się trząść z zimna.

 Wzięłam go na ręce i ogrzałam trochę( mogłabym mu zalożyć polarek, ale... czuje się w nim bardzo nie komfortowo) Potem jedna rundka biegu po sadzie i Baksio szczęśliwy. 

Potem poszliśmy w rejs. Byliśmy chyba 1,5 km od domu. Minęła godzina spaceru. Mama zaczęła za mną dzwonić. Powiedziałam,że zaraz będę u cioci( a to jeszcze 3km...) Godzinę później byłam u cioci. Napiłam się herbaty, Baksio wody. Zabrałam na spacer ze sobą plecak a w nim smakołyki Baksa, które po przechadzce smakowały mu jeszcze bardziej. Zjadł ich dość dużo. Następnie udaliśmy się za dom, gdzie pod  krzakiem znalazłam trochę śniegu z ostatnich opadów( bylo to chyba 3 tygodnie temu) Baks natychmiast ujżawszy śnieg zaczął go łapczywie lizać.Potem ciocia odwiozła nas do domu, bowiem Baksowi już nie chciało się iść, mi z resztą też;p

Niedlugo posty o zabawkach itp.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz